wtorek, 14 lipca 2026
TY JESTEŚ IMIĘ MOJE (Katarzyna Zyskowska- Ignaciak; Wyd. Filia)
Taka MIŁOŚĆ zdarza się bardzo rzadko. Może to rekompensata za to, że krótka. Umrzeć szczęśliwym, że dane było żyć u boku ukochanej osoby i bez niej już nie musieć.
Okupowana Warszawa, Powstanie Warszawskie – młodzi, zdolni, odważni ludzie. Jakie to niesprawiedliwe, jak boli. Trzeba nam pamiętać!
Ty jesteś moje imię i w kształcie, i w przyczynie,
i moje dłuto lotne.
Ja jestem, zanim minie wiek na koniu-bezczynie,
ptaków i chmur zielonych złotnik.
Ty jesteś we mnie jaskier w chmurze rzeźbiony blaskiem
nad czyn samotny.
Ja z ciebie ulew piaskiem runo burz, co nie gaśnie,
każdym życiem i śmiercią stokrotny.
Ty jesteś marmur żywy, przez który kształt mi przybył,
kształt w wichurze o świcie widziany,
który o mleczne szyby buchnął płomieniem grzywy
i zastygł w dłoni jak z gwiazdy odlany.
I jesteś mi imię ruchów i poczynaniem słuchu,
który pojmie muzykę i sposób,
który z lądu posuchy wzejdzie żywicą-duchem
w łodygę głosu.
Krzysztof Kamil Baczyński1 (1 III 42 r.)
wtorek, 7 lipca 2026
JAK BIEGAĆ SZYBCIEJ. OD 5 KM DO MARATONU. Brad Hudson, Matt Fitzgerald; Wyd. Spetem
Książka "Jak biegać szybciej. Od 5 kilometrów do maratonu" autorstwa trenera Brada Hudsona (trenera i założyciela Performance Training Group) i Matta Fitzgeralda (autora poradników dla triatlonistów);
Po książkę sięgnęłam ponieważ to pytanie dręczy mnie każdego dnia ;-)
Przygotowuję się do maratonu w Ostrawie (6.09.2026) i postanowiłam zobić to według wskazówek tych właśnie autorów; nie mniej jednak nie będzie to dokładny test na skuteczność tego planu treningowego, ponieważ kiedy doczytałam, że do maratonu przygotowuje się 20 tygodni (!!!!!); to do mojego zostało 12... więc od tego momentu staram się podążać jego wskazówkami. Sam autor przyznaje, że jeśli chcę by mój start w maratonie był totalną klapą to mam się trzymać tego planu ściśle ;-) Brad Hudson jest twórcą biegania adaptacyjnego, polgającego na tym, że ogólne założenia modyfikuję w zależności od samopoczucia, zmęczenia, czy innych zmiennych. Tak wygląda początek realizacji tego planu, bo wymarzyłam sobie rowerową pielgrzymkę na Jasną Górę (200km) więc pierwszy tydzień rezygnowałam z kiklu treningów by skupić się na przygotowaniu do tej wyprawy, a że akurat w dzień kiedy miałam jechać pogoda postanowiła pobijać rekordy upałów musiałam przełożyć wyjazd o tydzień co spowodowało, że i drugi tydzień treningów biegowych był okrojony. Nie mniej jednak autorzy przekonali mnie do swojej koncepcji, pozatym potrzebowałam zmiany, świeżości. Czy to będzie zmiana na lepsze? Wierzę, że tak. Najlepsze jest to, że wydrukowałam sobie plan treningowy z poziomu 1 (2,3- to jakiś kosmos!) a po pewnym czasie dotarłam do rozdziału na temat biegania po 40-ce, gdzie są zupełnie inne plany (takie objętościowo przez pół); ale odczytałam to opatrznościowo: spróbuj mocniej i więcej: na ograniczenia przyjdzie jeszcze czas! No to spróbujmy!!!!
Odpowiedzią na tytułowe pytanie zdaje się być:
-zwiększenie objętości treningowej (kontuzje nie biorą się od dużej liczby przebiegniętych kilometrów tylko od ich drastycznego zwiększania)
- opieranie treningu na samopoczuciu i warunkach panujących danego dnia
- zróżnicowane bodźce: w tygodniowym planie biegacz powinien uwzględniać biegi regeneracyjne, długie wybiegania, biegi progowe, podbiegi sprintem, powtórzenia podbiegów oraz treningi uzupełniające
Subskrybuj:
Posty (Atom)

