piątek, 10 kwietnia 2026

Trylogia Zaufania: "Zaufaj, puść i kochaj" Monika Górska; Fabryka Opowieści; 2022

Tak trudno jest opowiedzieć o swojej wierze. Tak trudno dać świadectwo. Podziwiam autorkę Trylogii Zaufania za odwagę. To takie intymne, osobiste poruszenia serca. To podjęcie ryzyka, że się nie zostanie zrozumianym, albo zrozumianym źle, a nawet wyśmianym, zlekceważonym. Ponaglenie serca musiało jednak być tak silne, że powstają książki, które niosą w świat ważne przesłanie: jesteś kochany- naprawdę Ty, nie ludzkość: TY! Uwierz w to, zaufaj, puść i kochaj Ty także. Czytałam tą pozycję jak swój własny pamiętnik. Choć historia mojego życia toczy się zupełnie innym torem, to moje przeżywanie wiary jest tak podobne; to samo mnie wzrusza, zachwyca i z drugiej strony martwi. Mam w zwyczaju przeczytaną książkę na swoje potrzeby streszczać, zapisywać różne cytaty, które w jakiś szczególny sposób mnie dotknęły. I przy tej pozycji szczególnie cieszę się z tego, bo pamieć jest tak ulotna, a z nieukrywaną przyjemnością przypomniałam sobie te fragmenty, które czytając zaznaczyłam (zaskoczyły mnie na nowo)! "Po czym poznaję, że Najlepszy Scenarzysta Świata maczał w tym palce? Mam bardzo prosty test: SAMA BYM SOBIE TEGO NIE WYMYŚLIŁA!" Genialne! "Nie narzekaj, że masz pod górkę, gdy idziesz na szczyt"- zamierzam się tak też motywować, robiąc ciężkie treningi ;-) "Przeszkody to schody. I to ja mogę zdecydować, czy pójdę nimi w górę czy w dół" Wiele osób bliskich mojemu sercu nie praktykuje obrzędów religijnych. Nie rozumie ich znaczenia, wręcz są wrogo nastawieni, nawet jeśli gdzieś na dnie swojego serca czują przekonanie, że Bóg jest. Jak wytłumaczyć? Przecież to opowieść jak z jakiś mitów czy legend. O Trójcy, o aniołach i demonach, o Bogu, który rodzi się w stajni, z matki dziewicy. Jakie to trudne! Jestem przekonana, że nie da się uwierzyć rozumowo. Wiara to łaska, dar. Od czego zacząć? "Najpierw uwierzyć, że On jest mną absolutnie zachwycony! No przecież mnie taką wymyślił! Na swój obraz i podobieństwo. Wymarzył mnie sobie! Mam więc już wszystko co potrzeba. I to WSZYSTKO mogę z siebie dawać. I pomnażać talenty, które od Niego dostałam. Właśnie dziś. Choć przeciez nie jestem święta. Chciałabym być. I wierzę, że kiedyś będę. Ale jeszcze nie jestem". "Od jakiegoś czasu myślę o tym, jak wiele potrafią zmienić takie małe, drobne gesty. Ile dobra wywołać. Nie chodzi o nic wielkiego. Zwolnienie kroku, kiedy tamta pani chce stanąć przede mną w kolejnce, przepuszczenie tego kierowcy z bocznej ulicy, modlitwa za tę zapłakaną dziewczynę na moście albo za tamtego starszego pana, który biegnie do tramwaju. Żeby zdążył. Porozumiewawczy błysk oka do zmęczonej kasjerki. Uśmiech, a nawet cień uśmiechu. Uspokajające muśnięcie ramienia. Mocniejszy niż zwykle uścisk dłoni.... Szukałam dla tych drobnych gestów nazwy. I wydaje mi się, że znalazłam: mikroczynki. Jak drobinki dobra, jak okruszki dobrych uczynków. Subtelene jak pocałunek motyla. (...) I nagle porusza mnie myśl, że jedna pomarańcza podana kobiecie z urwaną siatką, na rogu krasińskiego, jak uderzenie skrzydeł motyla może wywołać ogromną falę. Tsunami czułości w Uttar Pradesh." "Po raz kolejny przekonałam się, że mogeę móc. I mogę nie móc. Ale żeby móc, najpierw potrzeba decyzji. I zrobienia tego pierwszego kroku. A potem następnych. I zaufania, że jesli jest to zapisane w Najlepszym Scenariuszu Świata, to będzie mi dane. A jesli nawet nie jest zapisane, to zawsze mogę o to poprosić. Wszyscy ewangeliści (...) zgodnie cytują słowa Jezusa: - Proś, a będzie ci dane. (...) Czy to nie cudowne? To on sam mnie prosi, żebym jego prosiła! I żebym Mu w pełni zaufała, że będzie mi dane. Że otrzymam". "Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę. (Jerzy Liebert). Podobnie jest z zaufaniem. Każda chwila sprawdza, czy naprawdę ufam. Każdy nowy trud, nowe cierpienie, nowe wyzwanie, nowy człowiek na mojej drodze, to nowy wybór: -Jezu ufam! Albo i: Jezu....nie ufam Tobie!" Modlitwa. Trudno mi uklęknąć i w skupieniu odmówić modlitwy, te które obiecałam. Za nienarodzone dziecko w duchowej adopcji, za kapłana w modliwie margaretkowej, za swoje dzieci w róży różańcowej, do Maryi Szkaplerznej, modlitwa brewiarzowa. Moje myśli są wszędzie, a ciało najczęściej usypia. Choć staram się przesycać modlitwą cały mój dzień to jest dalekie od ideału, pełne chaosu, ale cieszę się i tymi chwilami, one są przecież odzwierciedleniem tego, jaką jestem ja. Bóg wie, czego mi potrzeba, zna intencje mojego serca i mam nadzieję, że mi wybacza to dziadostwo. Chciałabym by po prostu każde bicie mojego serca i każdy oddech, który wykonuję modlił się za mnie. Monika Górska proponuje: ZWZ: NAJPROSTSZA MODLITWA ŚWIATA: Z: ZAWIERZENIE, nawet wbrew własnej logice. To daje taki pokój. I niesamowite poczucie wolności i lekkości. Chroni przed natrętnymi jak komary, kiedy zbiera się na deszcz, myślami. W: WDZIĘCZNOŚĆ, która w naturalny, bezbolesny sposón rodzi radość. I tak pięknie pozwala złapać dystans do siebie. Chroni przed jęczeniem, narzekaniem i krytykanctwem. Z: ZACHWYT. Jak zakochanie dodaje skrzydeł. Rodzi entuzjazm. Chroni przed rezygnacją, lenistwem i niewiarą w siebie. Jak świerkowe szczapy w kominku rozpala ducha. A z niego biorą się myśli i działanie. Ku pięknu. Tak, by zachwycało do pracy. I by się zmartwychwstało... i piękne słowa hymnu: "O Trójco wieczna, jesteś Oceanem głębokim, w którym im więcej szukam, tym więcej znajduję, a im więcej znajduję, tym więcej Cię szukam. Przyoblecz mnie w siebie, abym stała się Twoim obrazem, o Potęgo, Mądrości i Miłości, Ojcze, Synu i Duchu Święty" "Nieodmiennie mnie wzrusza, ze w Liturgii Godzin łączymy się wszyscy. Każdego dnia i w każdym miejscu na świecie, duchowni czy świeccy, mężczyźni i kobiety, młodzi i starsi, modlimy się tak samo. W hymnach, psalmach, fragmentach Pisma Świętego i traktatów Ojców Kościoła, prośbach za wszystkich potrzebujących, w Kantyku Zachariasza rano i Magnificat Maryi wieczorem, ogarniamy modlitwami cały Boży świat. Jakbyśmy wszyscy razem byli podłąćzeni do jednej wielkiej elektrowni, która ładuje go miłością i pokojem". (No i ja podłączyłam się do tej elektrowni. Ściągnęłam sobie brewiarz w aplikacji na telefon- cudne czasy- nie trzeba skomplikowanych procedur, odszukiwania odpowiedniego roku, antyfon i pieśni; wszystko gotowe :) "Bardzo mnie wzruszają te słowa Maryi do Gabriela: "Let it be". Niechaj się stanie. To te same slowa, którymi Bóg stworzył świat. Niechaj się stanie Światłość... A teraz Maryja powtarza je, by z narodzeniem Jezusa świat mógł się narodzić na nowo. Niech tak będzie, jak mówisz! Niech tak będzie, jak chcesz." Tak sobie myślę, że gdyby tak umieć mówić Bogu codziennie, za każdym razem, "Bądź wola Twoja"- ach jak cudnym miejscem do życia byłby ten świat! Zamiast tego w większości przypadków jest wola moja, a co za tym idzie grzech, rozgoryczenie, zawód....eh.... "Za chwilę ruszam na Górę Przemienienia. I już teraz proszę o cud. Jesli prawdą jest, że człowiek w sześćdziesięciu-siedemdziesięciu procentach składa się z wody, to ja proszę Matkę Jezusa, żeby szepnęła swojemu Synowi, żeby całą tą wodę przemienił w wino. Może być niskoprocentowe. Byleby zmieniło moje smutki i żałobne lamenty w radość i wesele." :-) Cudne! :-) "Da się platonicznie kochać, ale nie da się platonicznie ufać" "Namaste znaczy w sanskrycie: "Światło we mnie kłania się Światłu w tobie" albo "Boskość we mnie kłania się boskości w tobie". Gdyby się tak witać z każdym, mając na uwadze, że jest światynią Boga- podchodzilibyśmy do siebie z szacunkiem i godnością. "Znaki znaczą. To taki sekretny język, który rozpoznaje się sercem. Symbol, przez który widać to, czego nie widać." Odbierasz i przeżywasz wydarzenia swojego życia, tak, jakie masz do tego podejście. Na przykład jeśli ktoś osobie chorej mówi: "Będę się za ciebie modlić"; to jedni powiedzą, banał! Pusty frazes! Dziecinada! Ale jeżeli wierzysz, że modlitwa ma realną moc i że osoba to wypowiadająca życzy tobie dobrze i chce pomóc tak jak potrafi, to co pojawia się w twoim sercu: wdzięczność i pokój. Albo inny przykład: ktoś powie: "przypadek", "zbieg okoliczności" a inny zobaczy w tym działanie Boga, który się o Ciebie troszczy. Jakie uczucia są w sercach tych osób: u tych pierwszych zdarzenie niczego nie zmieni; u tych drugich pojawi się wdzięczność, zachwyt, radość. Dlaczego wolisz karmić się jadem politycznego przekazu mediów, które zachęca cię do oczerniania innych, w imię realnego wpływu na sytuacje w kraju? Czy nie wolisz pójść na spacer i serdecznie uśmiechać się nawet do tych, którzy mają przeciwne do twoich poglądy? Jakie uczucia rodzą się w Twoim sercu: zamiast pogardy i nienawiści, (które odbierają i tobie zdrowie i spokojny sen) mieć życzliwość i pokój? "Praca pracuje na siebie. Misja porywa innych." Czy to nie jest prawdziwe i w kontekście księży i każdego z nas, na przykład mnie jako nauczyciela? Jest co poprawiać! "The best present is present". :-) Czytam jakiś fragment Pisma świętego kolejny już raz, wydaje mi się, że wycisnęłam z niego wszystko, a wieokrotnie ktoś podsuwa jakieś inne spojrzenie, jakieś podejście z innej strony i rozdziawiam szeroko usta w zaskoczeniu, że zupełnie tak tego nie odbierałam. Monika potrafiła mnie tak podejść kilkukrotnie. "W grece jest kilka słów, które wyrażają miłość. Eros, agape, filia i storge. Agape to jest rolls-royce Miłości. To miłość bezwarunkowa, miłość bez powodu, totalne oddanie się komuś, bez targowania i oczekiwania czegoś w zamian. Filia to miłość przyjacielska, braterska. Dużo w niej pokoju, harmonii i ciepła. Storge to miłość wspólnych wartości. Czułość, która ukołysze jak matka w ramionach, pocieszy i wspiera. Eros, wiadomo, bliższy jest zakochaniu i namiętności. Więc kiedy Jezus pyta pierwszy raz Piotra, czy Go miłuje, używa słów "agapas me?" Ale Piotr nie odpowiada w taki sam sposób. On mówi: - Tak.kocham. Ale słowo, jakiego używa, wskazuje na inny rodzaj miłości: "te filia" Więc Jezus grzecznie powtarza: - Czy miłujesz mnie? Może już mocniej wymawia to słowo, jakby chciał je docisnąć, tak, żeby Piotr ne miał juz wątpliwości, o jaką miłość go pyta. Ale Piotr powtarza swoje. Moze już wie, że może nie potrafi jeszcze kochać wszechogarniającą, bezinetersowną miłością jak Bóg. I teraz jest najbardziej genialny moment tego dialogu. Jezus nie strzela focha. Nie mówi: - Ale mi przykro! To ja cię powołałem, prowadziłem, zrobiłem cię nowym człowiekiem, dałem ci nowe imię, a teraz ty tak Mi odpłacasz? To ma byc miłość? Ani nie pyta Piotra po raz trzeci, czy go miłuje. Ale pyta: - Czy kochasz Mine? Fileis me? Schodzi do jego poziomu. Akceptuje Piotra takim, jaki jest. Wie, że kiedyś dorośnie do innego rodzaju miłości, kiedy zaprowadzą go tam, dokąd nie będzie chciał. Ale teraz przyjmuje jego miłość, taką jaką jest". I sprawa Kościoła. Tak mnie boli, jak tyle na niego wylewa się pomyj, oszczerstw, żartów. Ile dla niego dzisiaj nienawiści! A choćby sam papież, biskupi, kapłani niedomagali, to przecież tylko dzięki nim mamy dostęp do sakramentów, inaczej się nie da! Tak mi przykro, że nie jest bez zarzutu. Tak bym chciała, by pociągał za sobą, by był mężny, waleczny, święty. "I pomyśleć tylko, że u samych źródeł chrześcijaństwa jest nawrócony zdrajca i nawrócony morderca chrześcijan, Paweł. Im właśnie powierza Jezus swój Kościół. Co się dziwić, że jest taki poraniony. Tyle ma zmarszczek! (...) Ma juz przecież dwa tysiące lat! Tak bym chciała, żeby był idealny. Czysty. (...) A jest taki jak my. Jak nasze rodziny. Jak ja." "Ja do was mówię poprzez wszystko, z czym spotykacie się w dniu waszym. Chciejcie tylko zatrzymać pęd waszych myśli, ustalcie się we mnie. (...) Kto idzie w imię Moje, Moje oblicze pokazuje światu: OBLICZE MIŁOŚCI. Ile jej w was, tyle Mnie." (słowa Jezusa w "Pozwólcie ogarnąć się miłości". Anna Dąmbska) Chrześciajaństwo jest takie piękne. Wystarczy tylko zaufać, zaufać i puścić, zaufać, puścić i kochać.